Arkadiusz Milik w swoim drugim spotkaniu w barwach Olympique Marsylia trafił do siatki. Polak cieszył się z bramki w doliczonym czasie pierwszej połowy przeciwko RC Lens, kiedy podwyższył na 2:0. Ostatecznie pogrążona w kryzysie drużyna nie zdołała dowieźć prowadzenia do końca i podzieliła się z gospodarzami punktami.

Milik po kilku miesiącach bez gry w klubie powoli wraca do formy. W pierwszym sowim meczu dla Olympique zagrał pół godziny. W Marsylii jest jednak wielka wiara w to, że polski napastnik pomoże wyjść drużynie z dołka. Mimo, że nie jest jeszcze w formie meczowej, to już w drugim swoim spotkaniu zagrał od początku.

W doliczonym czasie pierwszej połowy nie zawiódł. Po zamieszaniu w polu karnym posłał piłkę do bramki przeciwnika. Radość była ogromna, bo to nie tylko pierwszy gol w Ligue 1, barwach nowego klubu, ale i pierwsze klubowe trafienie od lipca ubiegłego roku.

Mimo prowadzenia Olympique do przerwy 2:0, gospodarze nie mieli zamiaru sprzedawać tanio skóry i wyrównali w drugiej odsłonie. Rywalizacja zakończyła się podziałem punktów. Milik zszedł z boiska w 60. minucie, a zastąpił go Dario Benedetto.

Marsylia w tym sezonie zawodzi. Po środowym remisie z 33 pkt. zajmuje 9. miejsce w tabeli, mając jednak zaległe dwa mecze wobec zespołów, które ją wyprzedzają.

Nie tylko forma sportowa marsylczyków martwi. We wtorek trenerem zespołu przestał być Andre Villas-Boas, który zbuntował się z powodu polityki transferowej klubu. Zarząd ściągnął mu zawodnika, którego nie chciał, co było początkiem końca pracy Portugalczyka. To zła informacja dla samego Milika, bo były już szkoleniowiec Les Phocéens upatrywał w nim piłkarza, który może dźwignąć drużynę z dołka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here