Arkadiusz Milik debiut w Olympique Marsylia ma już za sobą. Polak pojawił się w meczu swojego nowego klubu, zaledwie kilkadziesiąt godzin po podpisaniu kontraktu. Na murawie spędził pół godziny, ale tego występu nie może zaliczyć do udanych, popełnił bowiem fatalny błąd, który miał wpływ na rozmiar porażki OM z AS Monaco. W obronie nowego napastnika stanął jednak sam trener Andre Villas-Boas, a także francuskie media.

Milik w tym sezonie do momentu przejścia do Olympique nie rozegrał ani jednego meczu w klubie. Na boisku pokazał się ostatnim razem podczas ostatniego zgrupowania reprezentacji Polski. – Trzeba pamiętać, że nie grał od połowy listopada, dlatego w sobotę zacznie na ławce. Ale nie wykluczam, że dostanie kilka minut. Arek mówił mi, że czuje się dobrze pod względem fizycznym. Dam mu czas, aby wskoczył na najwyższe obroty – powiedział jeszcze przed spotkaniem z Monaco Villas-Boas.

Nieudany debiut Milika

Sobotnie spotkanie rozpoczęło się od bramki w 12. minucie dla OM. Jej autorem był Nemanja Radonjic. Monaco wyrównało na początku drugiej połowy za sprawą trafienia Guillermo Maripan. W 59. minucie przy linii bocznej pojawił się Milik. A to oznaczało jedno – debiut. Polak wszedł za Dario Benedetto. Od początku starał się być aktywny. Nie ograniczał się do gry w polu karnym, często gościł pod linią boczną boiska. Nie przyniosło to jednak porządnego skutku, bo okazji na zdobycie bramki się nie pojawiła.

Na domiar złego w fazie defensywnej Polak zaliczył sporą wpadkę podczas wykonywania przez Monaco rzutu rożnego. Nie przeciął podania zmierzającej do niepilnowanego Aureliena Tchouameniego. Polak minął się z piłką, a ta odbiła się od jego przeciwnika i wpadła do bramki. Zrobiło się 2:1. Co prawda gol został uznany, ale jak pokazały powtórki nie powinno być rożnego. Co w dużej mierze zdjęło presję za stratę gola z Milika. Poza tym przeciwnicy dołożyli w końcówce jeszcze jedną bramkę i wygrali 3:1.

Wyrozumiały Villas-Boas

– Sędzia popełnił błąd. Rozmawiałem z nim o tym do końca. Przyznał się do błędu. Ale nie mam do niego żalu o tę sytuację, a bardziej o to, że nie korzystał z VAR-u. Mieliśmy kontrowersyjną sytuację, gdy faulowany był Payet w polu karnym. Tak jak przy tamtym rzucie rożnym, arbiter tego nawet nie chciał sprawdzać – powiedział po meczu dla francuskiego Canal+ szkoleniowiec OM.

Wziął też w obronę Milika, którego debiut nie był z kategorii tych wymarzonych. – Pamiętajmy, że Arek nie grał od 15 listopada i meczu reprezentacji Polski. Został odstawiony na boczny tor w Napoli. Myślę, że po tygodniu uzupełniających treningów będzie już w pełni gotowy, by nam pomóc. Trzeba dać mu trochę czasu, by doszedł do stuprocentowej dyspozycji. Trzeba przyznać, że fizycznie wygląda dobrze. On potrzebuje przede wszystkim dostawać więcej piłek, by mógł strzelać gole – uważa Portugalczyk.

Media o Miliku: nie mógł pokazać na co go stać

Łaskawe dla Milika okazali się także francuscy dziennikarze, którzy uznali, że „nie mógł pokazać na co go stać”. „Milik walczył sam na szpicy a Dimitri Payet nie robił różnicy” – napisał „Eurosport”. Z kolei portal Maxifoot słusznie zwrócił uwagę, że po tak długiej przerwie w grze Polak nie miał szans na wyrównaną walkę z defensywą przeciwników.

„Milik nie dostał żadnych podań od kolegów, nie mógł pokazać, na co go stać. Będzie potrzebował na to trochę czasu i na wywalczenie sobie miejsca w pierwszym składzie kosztem Dario Benedetto” – zauważa portal „Football Club de Marseille”.

Jak podliczył portal sofacore.com, polski napastnik miał dwadzieścia kontaktów z piłka, wykonał siedem na skutecznych podań, wszedł w sześć pojedynków, z których wygrał zaledwie jeden. Serwis przyznał mu notę 6,4.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here