Nenad Bjelica nie jest już trenerem Dinama Zagrzeb. Chorwacki szkoleniowiec, który ściągał do klubu Damiana Kądziora, odchodzi w kontrowersyjnych okolicznościach.

W związku z pandemią koronawirusa rozgrywki ligi chorwackiej zostały przerwane. Dinamo, szukając oszczędności, chciało obciąć pensję sztabowi szkoleniowemu o połowę. Do tanga trzeba jednak dwojga, a druga strona nie tańczyła tak, jak zagrał pracodawca.

Mistrz Chorwacji postanowił zatem zwolnić cały sztab Bjelicy – sześciu trenerów. Samego Bjelicy nie, gdyż musiałby wypłacić milion euro odszkodowania. Stało się jednak jasne, że dni trenera w klubie są policzone.

Przeciąganie liny trwało kilkanaście dni, aż w końcu nastąpiło nieuniknione – Bjelica odchodzi. „Dinamo oraz Nenad Bjelica zakończyli współpracę. Klub dziękuje mu za dotychczasową współpracę oraz wyniki, które osiągał jako szkoleniowiec Dinama” – czytamy w krótkim, oficjalnym komunikacie.

Historyczne wyniki Bjelicy

Pod wodzą Bjelicy Dinamo osiągało świetne wyniki. Dominowało na krajowym podwórku, co zaskoczeniem wprawdzie nie jest, ale do tego dołożyło historyczne wyniki w europejskich pucharach. W sezonie 2018/19 po raz pierwszy wyszło z grupy w rozgrywkach Ligi Europy, a w trwającym sezonie było blisko powtórzenia tego wyczynu w Lidze Mistrzów.

Ostatecznie się nie udało, ale pięć punktów to i tak najlepszy wynik, a zwycięstwo nad Atalantą Bergamo 4:0 i zacięte boje z Szachtarem Donieck będą wspominane w Zagrzebiu jeszcze długo. W poprzednich latach Dinamo zbierało w Europie głównie tęgie lanie (ale – w przeciwieństwie do polskich klubów – chociaż regularnie grało). Wówczas cieszono się ze strzelonego gola, a korki od szampanów strzelały, gdy udało się wywalczyć choćby punkt.

Skok jakościowy widoczny, lecz to nie pozwoliło zachować posady. Poszło o pieniądze, ale Bjelica kończy współpracę z mocnym wpisem do CV. Gdy futbol wróci na dobre, będzie łakomym kąskiem na karuzeli trenerskiej. Kibice określają go mianem „najlepszego trenera, jakiego mieli w ostatnich kilkudziesięciu latach”.

Bjelica, Kądzior – udane ‚małżeństwo’

Cegiełkę do sukcesów Dinama dołożył Damian Kądzior, który do Zagrzebia trafił dzięki Bjelicy.

Chorwat, będąc jeszcze trenerem Lecha w sezonie 17/18, chciał Kądziora w Poznaniu. Transfer był bliski finalizacji, ale drogi Bjelicy i Lecha w międzyczasie się rozeszły. Trener trafił do Dinama i przekonał Kądziora, by pojechał do Chorwacji razem z nim.

Reprezentant Polski nie ukrywa, że to właśnie osoba Bjelicy była decydująca przy wyborze nowego klubu. – Nie ma się co oszukiwać, że Lech rozpoczął starania o mnie jeszcze wtedy, gdy trenerem był Nenad Bjelica. Gdy został zwolniony, to w Poznaniu nadal mnie chcieli, ale zdecydowałem się jednak na Chorwację – mówił skrzydłowy w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” we wrześniu 2018 roku.

Osoba trenera była kluczowa. Gdy dowiedział się, że nie podpisałem umowy z Lechem, to przekonał właścicieli klubu z Zagrzebia, że warto mnie pozyskać. Bardzo mu za to dziękuję, bo trafiłem w naprawdę fajne miejsce – nie ukrywał Kądzior.

Kądzior decyzji na pewno nie żałuje. Został mistrzem Chorwacji, zaraz będzie po raz drugi (Dinamo jest liderem i ma 18 pkt przewagi), zagrał w europejskich pucharach, a w Manchesterze przeciwko City zanotował nawet asystę. Łącznie w barwach Dinama wystąpił na razie 69 razy. Bilans jak na skrzydłowego całkiem udany – 20 goli i 20 asyst. Czy pod wodzą nowego szkoleniowca będzie podobnie?

Fot. Facebook/nenad.bjelica.10/damian.kadzior

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here