Sport Bild ujawnił, że na 10 dni przed zatrzaśnięciem się okna transferowego w Niemczech, rada drużyny FC Bayernu Monachium, w której skład wchodzą Manuel Neuer, Robert Lewandowski, Thomas Mueller, David Alaba i Joshua Kimmich, zawitała w gabinetach kierownictwa klubu. Piłkarze alarmowali, że zespół po odejściu kilku ważnych zawodników nie ma pełnego zaplecza, żeby poradzić sobie z trudami nadchodzącego sezonu.

Dziennikarze niemieckiego tabloidu ujawnili, że pod koniec września, czyli niedługo przed zamknięciem okresu transferowego, wewnątrz Bayernu nastąpił poważny zgrzyt. Liderzy zespołu mając świadomość, że kadra jest zbyt okrojona, udali się na drugie piętro siedziby klubu, bo tam właśnie urzędują szefowie Bawarczyków. O całym zamieszaniu wiedział trener Hansi Flick, który notabene wyraził zgodę na wycieczkę piłkarzy do szefostwa. Szkoleniowiec miał podobny pogląd na kwestię uzupełnienia składu. Chciał, żeby klub pozyskał Calluma Hudsona-Odoia z Chelsea FC i Sergino Desta z Ajaksu Amsterdam. Do tych wzmocnień jednak nie doszło.

Lewandowski i spółka domagali się załatania dziur po tak ważnych postaciach z zeszłego sezonu jak Thiago, Ivan Perisić, Philippe Coutinho i Alvaro Odriozola. W tej sprawie poszli rozmawiać m.in. z dyrektorem Hassanem Salihamidziciem i innymi członkami zarządu oraz rady nadzorczej, w tym z Karlem-Heinzem Rummenigge, Herbertem Heinerem czy Oliverem Kahnem.

Co usłyszeli? Włodarze klubu zwrócili uwagę na niepewne czasy w dobie pandemii. To koronawirus jest głównym powodem tak zachowawczego postepowania w kontekście inwestycji transferowych. Wrócili też uwagę ze samo ściągnięcie Leroya Sane kosztowało 45 mln euro. Kierownictwo zapewniło jednak, że klub obserwuje grupę zawodników, o których pozyskanie będzie się starać. Znajdują się w niej m.in. m.in. Bouna Sarr z Olympique Marsylia, Mitchell Weiser z Bayeru Leverkusen, Ridle Baku z Mainz Max Aarons z Norwich czy Tariq Lamptey z Brighton.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here