„Dawid Kownacki może i musi wreszcie spłacić dług wobec klubu” – pisze niemiecki „Bild”. W klubie liczą, że Polak zacznie grać na miarę swoich możliwości.

Kownacki miał świetne wejście do Fortuny Duesseldorf. Wiosną 2019 roku, jeszcze jako zawodnik wypożyczony z Sampdorii Genua, w 10 meczach strzelił cztery gole i wydatnie przyczynił się do utrzymania w Bundeslidze. Zrobił na tyle dobre wrażenie, że zdecydowano się go wykupić za rekordowe w dziejach klubu 7,1 mln euro.

Kontuzja Kownackiego

Kolejny sezon był jednak ogromnym rozczarowaniem. Kownacki rozegrał 20 spotkań, nie strzelił żadnego gola, nie zanotował asysty, a za większość występów zbierał przeciętne lub słabe oceny. Wiosną przyplątała się jeszcze kontuzja kolana, a po powrocie Kownacki albo nie gra, albo wchodzi jedynie na końcówki. W międzyczasie Fortuna spadła z Bundesligi.

Być może wreszcie karta się odwróci. Jak pisze „Bild”, czas najwyższy, by Kownacki zaczął… się spłacać. W końcu 7,1 mln euro piechotą nie chodzi, nawet jak na warunki niemieckiego średniaka.

Podstawy ku temu, by Kownacki zaczął grać na miarę swojego potencjału są. Choć w bieżącym sezonie zagrał w dwóch meczach ledwie przez 40 minut, to zdążył już wpisać się na listę strzelców. Zdobył zwycięską bramkę w 2. kolejce przeciwko Wurzburger Kickers (1:0). Są to na razie jedyne punkty wywalczone przez Fortunę Duesseldorf.

„Nowy” Kownacki, nowe nadzieje

Podczas przerwy na mecze reprezentacyjne, klub Polaka zagrał sparing z Borussią Moenchengladbach. Choć przegrał aż 0:4, to nie o wynik tu chodzi. Kownacki po raz pierwszy od momentu odniesienia kontuzji zagrał 90 minut.

Dawid miał bardzo dobrą mowę ciała. Nie było to dla niego łatwe. Miał dwie lub trzy szanse i zagrał pełne 90 minut pierwszy raz w tym roku. Dokładnie tego chcieliśmy – powiedział na łamach „Bilda” trener Fortuny, Uwe Roesler.

W klubie uważają, że nic nie stoi już na przeszkodzie, by Kownacki zaczął grać na wysokim poziomie. Fizycznie jest gotowy. Żadnych, pozasportowych, wymówek już nie ma. Teraz wszystko zależy od niego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here