Kamil Glik tuż po meczu z Holandią (1:2) wypowiedział się przed kamerami TVP Sport o gorącym temacie ostatnich dni – rzekomego konfliktu szatni z selekcjonerem Jerzym Brzęczkiem i grze na jego zwolnienie. Starał się także szukać pozytywów w postawie biało-czerwonych z Oranje.

Kamil Glik o…

Grze z Holandią

Każda porażka boli, obojętnie z kim się gra. A rywalizując z tak klasową drużyną jak Holandia boli też to, że tracimy dwie bramki po stałych fragmentach gry, czyli po rzucie karnym i rożnym. Dzisiaj chcieliśmy w jakimś stopniu zmazać plamę z meczu z Włochami. Mam nadzieję, że chociaż po części nam się to udało. Mając na uwadze, że graliśmy z drużyną na pewno na poziomie Włochów, coś dzisiaj zrobiliśmy. Strzeliliśmy gola, stworzyliśmy cztery-pięć fajnych okazji, staraliśmy się utrzymywać przy piłce, więc na pewno ta reprezentacja pokazała się z innej strony niż trzy dni temu.

Rzucie karnym dla Holandii

Czy był faul w polu karnym Jana Bednarka? Widziałem to z boiska i ciężko mi ocenić. Nie wiem, może lepiej było widać w telewizyjnych powtórkach.

Atmosferze w drużynie i sugerowanego buntu szatni

Jeśli chodzi o naszą szatnię, drużynę, to nie ma żadnych problemów. Długo gram w piłkę i nigdy nie spotkałem się, żeby ktoś zagrał przeciwko trenerowi. Gdybym się o tym dowiedział, to bardzo mocno bym się zdenerwował. W reprezentacji to nie jest granie przeciwko trenerowi, a przeciwko 40 milionom Polaków. Nie gra się dla trenera, lecz dla kibiców, naszych rodzin i dla nas samych. Nasze zaufanie do selekcjonera jest stuprocentowe. Oczywiście często rozmawiamy o różnych rzeczach, które chcielibyśmy poprawić, zmienić, ale to jest normalne w każdej drużynie.

Czytaj więcej o meczu Polska – Holandia:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here