Paulo Sousa ogłosił wstępne powołania do reprezentacji Polski. Na liście znalazło się aż 35 nazwisk, czyli prawie wszyscy, którzy w miarę prosto potrafią kopnąć piłkę. Zabrakło jednak kilku zawodników, którzy byli na radarze Jerzego Brzęczka.

Niektórzy z nich stanowili nawet o sile reprezentacji w trakcie eliminacji do mistrzostw Europy 2020, które ostatecznie odbędą się w 2021 roku. Eliminacje skończyły się jednak w 2019 roku, a w futbolu to szmat czasu.

Nie ma się też co czarować – żaden z nich raczej nie zbawiłby reprezentacji. Ot, zawodnicy do uzupełnienia szerokiej kadry. Skoro jednak nie ma ich na tak szerokiej liście (35 nazwisk!) Sousy, to można być niemal pewnym, że o EURO mogą zapomnieć.

Czytaj także: Paulo Sousa podał szeroką kadrę. Roi się od debiutantów!

Powołania. Kogo pominął Paulo Sousa?

Adam Buksa

Przy tercecie napastników Lewandowski-Milik-Piątek kolejnemu snajperowi niezwykle trudno byłoby wskoczyć do kadry. Zbierający całkiem niezłe recenzje w MLS Buksa nie doczekał jeszcze debiutu w reprezentacji, ale w kręgach zainteresowań Brzęczka był, czego dowodem jest chociażby powołanie na jedno ze zgrupowań.

Sousa postanowił powołać aż pięciu napastników, ale dla Buksy miejsca nie znalazł. Wyżej w hierarchii są Karol Świderski oraz Dawid Kownacki.

Rafał Gikiewicz

Jest czołowym bramkarzem Bundesligi i jedną z najjaśniejszych postaci średniego Augsburga. U Brzęczka był 4-5 bramkarzem w hierarchii, na zgrupowania czasami przyjeżdżał, z Izraelem i Macedonią zasiadł nawet na ławce, ale ostatecznie nie zagrał.

Choć Gikiewicz co i rusz podkreśla, że gorszy czuje się jedynie od Wojciecha Szczęsnego, a „dwójką” w kadrze spokojnie mógłby być, to Sousa i jego sztab widzą to inaczej. A Gikiewicza w kadrze nie widzą. Powołania dostali Szczęsny, Łukasz Fabiański, Bartłomiej Drągowski i Łukasz Skorupski.

Damian Kądzior

Świetnie grał w Dinamie Zagrzeb i był kandydatem do podstawowej jedenastki reprezentacji. U Brzęczka zagrał w sześciu spotkaniach, ostatnio podczas październikowych spotkań biało-czerwonych. Z bardzo dobrej strony pokazał się w meczu z Finlandią (5:1), a w eliminacjach z Izraelem zdobył nawet bramkę.

Wszystko zahamował jednak transfer do ligi hiszpańskiej. Przejście do Eibar miało być wielkim krokiem naprzód w karierze, a okazało się – przynajmniej na razie – dwoma do tyłu. Kądzior grał sporadycznie i nie widział perspektyw na poprawę sytuacji. Zimą został wypożyczony do tureckiego Alanyasporu. Dla Sousy to najwyraźniej za mało.

Przemysław Frankowski

Eliminacje do EURO kończył jako podstawowy skrzydłowy. W sumie u Brzęczka zagrał w dziewięciu spotkaniach, strzelił jednego gola, kilkukrotnie pokazał się z co najmniej przyzwoitej strony. Wydawało się, że jest „pewniakiem” do wyjazdu na EURO.

Przyszła jednak pandemia, EURO przełożono, a jak reprezentacyjne mecze wznowiono, to Frankowski na kadrze już się nie pojawił. Najpierw przez kontuzję, a potem sztab najwyraźniej uznał, że nie nadaje się już sportowo. Podobnego zdania jest Sousa, który nie powołał żadnego z Polaków występujących w MLS.

Paweł Bochniewicz

Chyba największy przegrany nowego rozdania w kadrze. Czwarty w hierarchii stoper u Brzęczka, zagrał 45 minut w październiku z Finlandią oraz 90 minut w listopadzie z Ukrainą. Dobrze wprowadził się także do ligi holenderskiej, gdzie jest podstawowym obrońcą Heerenveen.

Sousa postawił jednak na nowe twarze w obronie. Powołał Michała Helika z Barnsley, Pawła Dawidowicza z Hellas Werony (może grać także w pomocy) oraz Kamila Piątkowskiego, który latem przeniesie się z Rakowa Częstochowa do RB Salzburg.

1 KOMENTARZ

  1. Jakie głu poty. Nie brał uwagę graczy z, USA, bo ich przyjazd wiązałby się z kwarantanną itp. itd. Dzisiejszy dziennikarze…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here