Tomasz Hajto nie utrzymał nerwów na wodzy i nie potrafił skonfrontować się z krytyką swojej osoby. W trakcie nadawanego na żywo programu „Cafe Futbol” rzucał „k*****i”.

Hajto to niewątpliwie barwna postać telewizyjna. Twarz Polsatu Sport często opowiada niestandardowe historie, ale z niektórymi od pewnego czasu jest pewien problem: nie mają pokrycia w faktach.

Internet weryfikuje ekspertów

Rozwój Internetu zweryfikował niektórych ekspertów telewizyjnych. Niegdyś mogli snuć dowolne opowieści, a nawet jeśli się grubo mijali się z prawdą (świadomie lub nie), to wiedziała o tym co najwyżej garstka ludzi. Reszta z zapartym tchem śledziła przed telewizorem historie i podziwiała za rzadko spotykaną wiedzę. Takim sztandarowym przykładem eksperta, którego brutalnie zrecenzował Internet, był na przykład Tomasz Wołek.

Hajto do Wołka jeszcze daleko, ale były obrońca m.in. Schalke Gelsenkirchen, a od kilku lat telewizyjny ekspert i komentator Polsatu Sport, coraz częściej przyłapywany jest na wygadywaniu bzdur. Albo więcej rzeczy zaczyna mu się mylić, albo po prostu plecie, co mu ślina na język przyniesie. Internauci chętnie wyłapują niestworzone historie opowiadane przez Hajtę.

Hajto o Vadisie, internauci prostują

Najnowszy przykład pochodzi z niedzieli 28 lutego. Podczas programu „Cafe Futbol”, nadawanego na żywo, Hajto stwierdził, że Vadis Odjidja-Ofoe potrzebował pół roku, by za czasów gry w Legii Warszawa „dojść do siebie” fizycznie.

Zrewidowali to natychmiast użytkownicy Twittera. Przypomnieli, że Vadis błyszczał w barwach Legii w Lidze Mistrzów, czyli 2-3 miesiące po podpisaniu kontraktu z zespołem. Nie ma więc mowy o półrocznym „dochodzeniu do siebie”.

Pozostali eksperci w studiu zacytowali wpisy użytkowników Twittera. Hajto w tym momencie się „zagotował”. Zamiast grzecznie przeprosić i po prostu stwierdzić, że się pomylił, a pomyłka ta nie była w końcu z gatunku „ciężkich”, brnął i bronił swojej teorii.

Hajto w „Cafe Futbol”. Przekleństwa na wizji

Nie chciał przyjąć do wiadomości, że się pomylił i zasugerował, że za wpisem stoi „fejkowe” konto. Hajto od jakiegoś czasu twierdzi, że w Internecie powstało wiele fałszywych kont, które mają na celu wyłącznie oczerniać jego osobę. Dlaczego? Podobno – zdaniem Hajty – powodem jest jego bezkompromisowość i fakt, że odważne opinie mogą zaszkodzić wielu ludziom.

Jeśli ktoś dokładnie nie pamięta, jak było w przypadku Vadisa, może sam sprawdzić w Internecie. Były reprezentant Polski najwyraźniej nie pamiętał i bardzo źle przyjął fakt, że ktoś to wypomniał.

– To wpis od tej firmy, która ma 300 lewych kont, k***a, i manipuluje opinią publiczną, k***a? – mówił wzburzony Hajto
– Znam to konto na Twitterze i człowiek jest naprawdę racjonalny – odpowiedział Roman Kołtoń.
– Ja nawet nie zdążyłem do telefonu zerknąć. Skąd już wiesz kto to napisał? – kontynuował Hajto (dziwne, że nie zdążył zajrzeć do telefonu, a już wiedział, że to wpis od jednego z 300 „lewych” kont).
– Tomeczku, spokojnie, nie nerwowo. Uważamy na… ten, co mówimy – wtrącił Bożydar Iwanow.
– Ja jestem bardzo spokojny – odpowiedział Hajto.
– Nie zauważyłem przed chwilą, ale okej, zamykamy temat – uciął Iwanow.

Internauci w większości nie mieli litości dla Hajty. Skrytykowali nie tyle jego dzisiejszą postawę, co całokształt ostatnich kilku-kilkunastu miesięcy telewizyjnej kariery.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here