Hertha Berlin chce ściągnąć napastnika, który ma rywalizować z Krzysztofem Piątkiem. Na liście są uznane na niemieckich boiskach nazwiska.

Piątek trafił do Herthy zimą 2020 roku. W sumie rozegrał 15 spotkań, w których strzelił cztery gole i zaliczył jedną asystę. Po restarcie Bundesligi przez pewien okres przegrywał rywalizację z Vedadem Ibiseviciem. Hertha zdecydowała jednak, że nie przedłuży umowy z podstarzałym Bośniakiem.

Nie oznacza to, że Piątkowi w kolejnym sezonie będzie łatwiej o regularną grę. Mająca wielkie aspiracje i bogatego właściciela Hertha szuka napastnika, który podniesie rywalizację w ataku.

Hertha szuka napastnika. Potencjalni rywale Krzysztofa Piątka

Niemieckie media donoszą, że na liście życzeń Herthy znalazły się trzy nazwiska. Jednym z nich jest kolumbijski napastnik Jhon Cordoba, gwiazdor FC Koeln. W minionym sezonie strzelił 13 bramek dla „Koziołków”.

Trener Herthy Bruno Labbadia widziałby w swoim zespole także Wouta Weghorsta z VfL Wolfsburg. 4-krotny reprezentant Holandii przebojem wdarł się do Bundesligi. W debiutanckim sezonie strzelił dla „Wilków” 17 goli i dołożył 7 asyst. W minionym podtrzymał wysoką formę. Zdobył 16 bramek i zanotował trzy decydujące podania.

„Starej Damie” może być jednak trudno o Weghorsta. Wolfsburg nie wyklucza sprzedaży holenderskiego napastnika, ale oczekuje sowitej zapłaty. Jego kontrakt wygasa dopiero w 2023 roku, dlatego niemiecki klub chce przynajmniej 30 mln euro, czyli więcej, niż Hertha zapłaciła za Piątka. Pieniądze może i nie byłyby problemem, ale Weghorstem interesują się także inne, bardziej renomowane kluby. Mówi się o Newcastle United i przede wszystkim Arsenalu Londyn.

Kolejnym napastnikiem, który może trafić do Herthy jest Luka Jović. Serb był gwiazdą Eintrachtu Frankfurt i za 60 mln euro trafił do Realu Madryt. W Hiszpanii jednak nie sprostał oczekiwaniom, a na domiar złego podpadł trenerowi „Królewskich”. Piłkarz nie przestrzegał zasad kwarantanny i mimo zakazu w trakcie pandemii koronawirusa wybrał się do rodzimej Serbii. Hiszpańska „Marca” pisała ostatnio, że to przelało czarę goryczy i Zinedine Zidane zdecydował, że nie chce Jovicia w swoim zespole. Serb musi zrobić krok w tył i się odbudować, a gdzie byłoby mu lepiej, niż w sprawdzonej Bundeslidze? Na to właśnie liczy Hertha, choć nie ona jedyna ma chrapkę na serbskiego napastnika.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here