Temat transferu Arkadiusza Milika do Juventusu FC wraca jak bumerang. Mimo, że polski napastnik został rzucony przez prezesa SSC Napoli do Olympique Marsylii, to nazwisko napastnika szybko wróciło do notatnika dyrektora sportowego „Starej Damy” Fabio Paraticego. Według mediów istnieje możliwość, że latem „bianconeri” postanowią wyrwać go Francuzom za 12 mln euro.

Spekulacje o przejściu Arkadiusza Milika do Juventusu zaczęły się rok temu, kiedy napastnik nie dogadał się co do wysokości wynagrodzenia z władzami Napoli. Wtedy też do piłkarza i jego agentów zgłosił się Paratici, który szukał kogoś na atak. Szybko okazało się, że klub z Piemontu i reprezentant Polski doszli do porozumienia. W całej układance brakowało jednak jednego – zgody De Laurentisa na odejście Milika. Prezes neapolitańczyków chciał 40-50 mln euro, za człowieka, z którym miał jeszcze rok kontraktu.

Dla turyńczyków było to zdecydowanie za dużo, biorąc pod uwagę, że rozwijająca się w Europie pandemia nie sprzyjała inwestycjom. „Juve” odpuściło, a Milik latem nie znalazł nowego pracodawcy. Pozostał w Neapolu i przez konflikt z szefem został odsunięty od zespołu. Prawie pół roku bez gry oznaczało, że zimą będzie musiał odejść, jeśli marzy o Euro 2020 z kadrą. Jedyną konkretniejszą ofertę złożyli Francuzi, a Arek spakował walizki i uwolnił się od ekscentrycznego De Laurentisa.

W Marsylii dostał wielki kredyt zaufania. Od razu zaczął grać. W drugim meczu Ligue 1. zdobył gola. Później pojawiły się problemy z udem i kilka meczów przerwy. Po niej Milik wrócił i znów zaczął strzelać. W tym momencie ma na koncie siedem występów i cztery gole.

Kiedy więc powoli zaczął zadomawiać się w Marsylii, nieoczekiwanie wrócił temat „Starej Damy”. A ta oczarowała Milka już dawno temu i jest niemal pewne, że napastnik nie odmówiłby przeprowadzki do Turynu. Paratici szuka napastnika, który nie pochłonąłby dużo gotówki, a 12 mln euro odstępnego – o jakim piszą włoscy dziennikarze – i ok. 3,5 mln euro gaży dla zawodnika jest ekonomicznie optymalnym rozwiązaniem. „La Gazzetta dello Sport” uważa, że ten argument jest bardzo istotny w odniesieniu do próby ściągnięcia Polaka.

Francuski portal le10sport.fr uspokaja jednak i wskazuje, że Milik wcale nie jest pierwszym wyborem Juventusu. Przed nim na celowniku znaleźli się Sergio Agüero (Manchester City), oraz Mauro Icard i i Moise Kean, których właścicielem jest PSG. Bardzo spokojny wobec doniesień jest też prezes OM Pablo Longoria, który podkreśla, że klub ma „kontrolę nad sytuacją i chce zatrzymać napastnika”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here