Serie A właśnie się zakończyła, a więc obrońca tytułu rusza na kolejną bitwę. Tym razem polem walki Juventusu FC będzie rynek transferowy. Jednym z głównych celów jest sprowadzenie nowego napastnika, a tutaj na krótkiej liście kandydatów pole position znajduje się Arkadiusz Milik, przed Raulem Jimenezem i Edinem Dzeko. W sprawie tego transferu pisze się niemal codziennie od kilku miesięcy, ale wciąż nic nie wiadomo. Teraz wiele wskazuje na to, że może nastąpić przełom w tej sprawie.

Milik cały czas siedzi na walizkach i czeka na przerwanie impasu w negocjacjach na linii Neapol – Turyn. Polak wielokrotnie był przekonywany przez prezesa Aurelio De Laurentisa do przedłużenia umowy z SSC Napoli, ale żądał zbyt dużej podwyżki wynagrodzenia. Znany producent filmowy to twardy negocjator i pieniędzy dać nie chciał, a zawodnik znalazł uznanie w oczach innych. W ten sposób nadszedł czas na negocjacje z Juventusem, które już kilka tygodni temu zakończyły się ustaleniem warunków kontraktu napastnika, który ma opiewać na 4,5 mln euro rocznie. Problemem w dalszym ciągu pozostaje jednak dogadanie się włodarzy obu klubów ws. odstępnego.

Milika i „Starą Damę” ciągnie do siebie. Wśród zainteresowanych Polakiem klubów, ten ze stolicy Piemontu ma zdecydowanie najwyższe notowania u zawodnika. I odwrotnie, również w Turynie za priorytet uznali ściągniecie ofensora azzurrich. De Laurentis podobnie jak w przypadku pertraktowania z samym zawodnikiem, tak i teraz, nie ustępuje o krok. Chce pieniędzy, jego żądania wahają się między 40 a 50 mln euro i zapewnia, że odstąpi prawa do karty zawodnika temu kto da więcej. A jeśli nie to Polak będzie musiał wypełnić obowiązujący jeszcze przez rok kontrakt, ale wtedy najprawdopodobniej przesiedzi cały sezon na ławce rezerwowych.

Temat transferu Milika wydaje się być ulubionym i nieco już monotonnym wątkiem podejmowanym przez włoskich i polskich dziennikarzy, ale jak wskazuje „Tuttosport” przełom wydaje się być coraz bliżej. Dziennik sugeruje, że klub z południa Półwyspu Apenińskiego może przystać na wymianę Federico Bernardeschiego w ramach rozliczenia. Azzurri mają być zainteresowani usługami skrzydłowego, który miałby zastąpić na San Paolo Jose Callejona, któremu właśnie skończył się kontrakt.

Jeśli transfer Milka do „Juve” nie wypali to kolejni do ściągnięcia są Jimenez i Dżeko. Tutaj też jest jednak sporo niewiadomych. Dyrektor sportowy bianconerich Fabio Paratici i w tym przypadku będzie miał dużo pracy. Meksykanin jest bowiem wyceniany przez Wolverhampton na 50 mln euro, a jeśli takiej kwoty mistrzowie Włoch nie dali za Polaka, to czemu mieliby dać za niego? Z kolei Bośniak jest bardzo zaawansowany wiekowo, a jego wymagania finansowe są znacznie bardziej wygórowane niż oczekiwania reprezentanta Polski.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here