W ubiegłym tygodniu „Businessinsider” poinformował o kolejnych zarzutach postawionych Cezaremu Kucharskiemu. Agent piłkarski miał przekazać jednemu z zagranicznych dziennikarzy dokumenty Roberta i Anny Lewandowskich. Teraz „Kucharz” odpiera zarzuty i twierdzi, że „Lewy” jest pupilkiem władzy, a on sam jest na straconej pozycji w mediach, bo był politykiem Platformy Obywatelskiej.

Okazuje się, że Kucharski posunął się do udostępnienia poufnych dokumentów należących do Roberta Lewandowskiego, o czym portal „Businessinsider” poinformowany został przez prokuratora Marcina Sadusia, rzecznika Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

– Prokurator zarzucił podejrzanemu, że (…) wbrew przyjętemu przez siebie zobowiązaniu do zachowania poufności, ujawnił przedstawicielowi zagranicznych mediów informacje, z którymi zapoznał się jako menedżer sportowca – powiedział. Jakie dokumenty ujawnić miał Kucharski? Więcej na ten temat TUTAJ.

Co na temat nowych zarzutów twierdzi sam oskarżony? W mocnych słowach odniósł się do sprawy w rozmowie z Interia.pl. – Oczywiście, że nie! Ale to i tak nie ma znaczenia dla sprawy: co komu przekazywałem, co było już dawno ujawnione, a co ktoś już wcześniej posiadał. Ja nie złamałem prawa  – powiedział Kucharski.

Dalej ironizował, gratulując ekipie „Lewego” kreatywności. Agent twierdzi, że jego przeszłość polityczna nie jest bez znaczenia w całej tej batalii. A i postać Lewandowskiego ma być jego zdaniem traktowana w szczególny sposób.

– Doceniam zorganizowaną akcję poszerzenia zarzutów przez tzw. obóz Lewandowskiego. Już kilka minut po wyjściu z prokuratury w mainstreamowych portalach ukazały się pierwsze teksty. Byłem nawet gwiazdą paska „Wiadomości” TVP. Czułem się więc jak VIP. I to wszystko zawdzięczam temu, że kiedyś byłem posłem Platformy Obywatelskiej, a mój przeciwnik procesowy jest aktualnie pupilkiem władzy – wypalił były menedżer piłkarza. Zapewne do rozpoczęcia procesu zobaczymy jeszcze kilka odsłon tej batalii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here