W pierwszej kolejce Ligi Europy Rangers FC pokonali na wyjeździe Standard Liege 2:0. W drugiej połowie obie ekipy musiały stawić czoła wielkiej ulewie, lepiej spisali się Szkoci, a ozdobą meczu był nieprawdopodobny gol w doliczonym czasie gry. Za tydzień to Lech Poznań stawi czoła Wyspiarzom.

Początek spotkania był dosyć niepozorny, oba zespoły grały zachowawczo. W 18. minucie sędzia podyktował rzut karny dla gości za rękę w polu karnym Standardu. „Jedenastkę” wykorzystał James Tavernier. Gospodarze próbowali odrobić straty, ale akcje oskrzydlające nie przyniosły oczekiwanego skutku.

W drugiej połowie inicjatywę przejęli Szkoci. W 60. minucie za sprawą potężnej ulewy boisko zamieniło się w brodzik. Piłka zatrzymywała się w kałużach i ślizgała zawodnikom po nogach. Piłkarze po obu stronach musieli przestawić się na bardzo trudne warunki. W końcówce kapitalną bramką popisał się Kemar Roofe, który ruszył z futbolówką na własnej połowie, zauważył wysuniętego bramkarza, uderzył i wpadło! Goście wygrali spotkanie 2:0. Za tydzień Rangersi zmierzą się z Lechem Poznań.

„Kolejorz” w pierwszej kolejce uległ SL Benfice 2:4, ale wstydu nie było. Portugalczycy to zdecydowanie faworyt tej grupy. Więcej o tym meczu TUTAJ.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here