Robert Lewandowski dał prawdziwe show w meczu z Herthą BSC. Polak zdobył cztery bramki, dając zwycięstwo FC Bayernowi Monachium. Pojedynek był pełen emocji, gospodarze walczyli o trzy punkty do ostatnich minut. Wynik widowiska rozstrzygnął w doliczonym czasie gry. Swój udział w spotkaniu zaznaczył też Krzysztof Piątek.

Lewandowski rozegrał nieprawdopodobne zawody w meczu przeciwko berlińczykom. Pierwsze trafienie zaliczył w 40. minucie meczu. Najpierw jego strzał głową obronił Alexander Schwolow, ale kilka sekund później „Lewy” nie dał mu już żadnych szans i z kilku metrów umieścił piłkę w siatce.

Po raz drugi na liście strzelców znalazł się kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy. Tym razem uderzył z linii pola karnego, zrobił to mocno i wielką precyzją, a Bayern prowadził 2:0. Chwilę później odpowiedział Jhon Cordoba, zdobywając bramkę kontaktową. Nie była to dobra wiadomość dla siedzącego na ławce Krzysztofa Piątka, dla którego Kolumbijczyk jest konkurentem do gry w pierwszym składzie.

Polski napastnik Herthy pojawił się na boisku w 68. minucie, a trzy min. na 2:2 strzelił Matheus Cunha, który obsłużony został właśnie przez Piątka. Bawarczycy ewidentnie nie zachowali koncentracji i dali sobie wyrwać dwubramkowe prowadzenie.

W tym momencie do głosu po raz kolejny doszedł Lewandowski, który dostał piłkę od Thomasa Mullera i zamienił je na gola.

To nie był jednak koniec emocji. Trener gości Bruno Labaddia poderwał z ławki 20-letniego Jessika Ngankama, a ten przy pierwszym kontakcie z piłką sprawił, że na tablicy wyników zrobiło się 3:3! Była 88. minuta, a Bayern po raz kolejny stracił prowadzenie.

Szczęściem Bawarczyków jest fakt, że mają w składzie najlepszą „dziewiątkę” na świecie. W doliczonym czasie sędzia podyktował karnego, a Polak zrobił to co powinien.

Po trzech kolejkach z sześcioma punktami Bayern zajmuje czwarte miejsce w tabeli, a Hertha 13. z trzema.

Lewandowski w tym sezonie Bundesligi ma na koncie w sumie pięć goli i zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji strzelców. O jedną bramkę więcej ma Andrej Kramarić z TSG Hoffenheim.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here