Kiedyś uchodził za wielki talent, a polscy kibice ostrzyli sobie zęby i liczyli, że będzie mocnym punktem reprezentacji. Po latach zawirowań Martin Kobylański znalazł swój mały raj na ziemi – w trzeciej lidze niemieckiej.

Dekadę temu o Kobylańskiego walczyły niemiecka i polska reprezentacja. Do 18. roku życia Martin grał w obu, aż wreszcie postawił na Polskę. Wówczas był obiecującym zawodnikiem Werderu Brema – jako junior wchodzący w wiek seniora został włączony do kadry zespołu Bundesligi. Za występy w rezerwach zbierał całkiem niezłe recenzje, uzbierał też 8 meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej i wydawało się, że będzie tylko lepiej.

Coś poszło jednak nie tak i syn Andrzeja Kobylańskiego, srebrnego medalisty Igrzysk Olimpijskich z Barcelony 92′, piłkarsko przepadł. Do tego stopnia, że wylądował w Lechii Gdańsk. Dla wielu piłkarzy to oczywiście szczyt możliwości, ale umówmy się – dla Kobylańskiego, któremu wróżono wielką karierę, był to sportowy policzek.

A w Lechii było jeszcze gorzej – zagrał tylko w trzech meczach w ciągu roku. Wrócił więc do Niemiec, ale musiał obniżyć nieco oczekiwania. Trafił do 3. Bundesligi, do Preussen Muester.

Nowe życie Kobylańskiego

Przez półtora sezonu strzelił 28 goli i zanotował 16 asyst. Wynik całkiem, całkiem. Kontraktu nie przedłużył i wybrał Eintracht Brunszwik.

Bieżący sezon rozpoczął fantastycznie – od hat-tricka przeciwko FC Magdeburg. Potem dołożył gola i asystę w meczu z TSV 1860 Monachium. Takich wyników nie da się oczywiście śrubować w każdym spotkaniu, ale wydaje się, że Kobylański wreszcie ustabilizował formę. I pozycję. W Eintrachcie gra jako ofensywny środkowy pomocnik. Strzelił już 11 goli i zanotował 8 asyst.

Przerwa w rozgrywkach wywołana pandemią koronawirusa najwyraźniej nie wybiła Kobylańskiego z rytmu. Z Viktorią Koeln (4:2) strzelił gola i zaliczył asystę. Z Hallescher (1:0) popisał się decydującym podaniem, a ostatnio, z rezerwami Bayernu Monachium zdobył bramkę, która zapewniła punkt (1:1). Skrót meczu do obejrzenia w TYM miejscu.

Punkt niezwykle cenny, bo wywalczony przeciwko sąsiadowi w tabeli. Eintracht walczy o awans do 2. Bundesligi, aktualnie zajmuje 4. miejsce i ma 2 punkty straty do miejsca gwarantującego awans. I trzy do lidera. W tabeli jest jednak niezwykle ciasno. Za plecami Eintrachtu czai się wiele zespołów – nad 10. KFC Uerdingen drużyna Kobylańskiego ma ledwie 4 pkt przewagi.

Do końca rozgrywek pozostały cztery kolejki. Jeśli Kobylański nadal będzie w takim gazie, może wprowadzić Eintracht do wyższej klasy rozgrywkowej. Kto wie, może jeszcze tej kariery nie należy definitywnie przekreślać.

Fot. Instagram/kobylanski10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here