Były prezes PZPN Michał Listkiewicz to człowiek wielu talentów. Wykształcony, obyty i błyskotliwy. W swojej karierze poza sędziowaniem na najwyższym poziomie czy przewodzeniem polskiej piłce, zajmował się też dziennikarstwem. Teraz wrócił do tego zajęcia i na łamach „Super Expressu” serwuje felietony, w których porusza tematy także te pozasportowe. Ostatnio skomentował aferę szpinakową, arogancję warszawskiego ratusza i usunięcie konta Donalda Trumpa na Twitterze.

Listkiewicz swój felieton dla „SE” zaczął od afery szczepionkowej, której antybohaterami stało się kilkanaście postaci polskiej kultury z Krystyną Jandą na czele. Zdaniem byłego sędziego piłkarskiego, gdyby grupą, która wepchnęła się w kolejkę, byli znani sportowcy nie byłoby tematu.

„Przy okazji burzy w szklance wody po szczepieniu znanych aktorów zastanawiam się, czy podobnie reagowano by, gdyby na miejscu Jandy, Seweryna i Zborowskiego znaleźli się słynni sportowcy. Lewandowski, Świątek, Stoch i Zmarzlik dostaliby pewnie mniej hejtu” – zakładał.

Później wyśmiał tzw. artystę naśladującego wielkiego mistrza Andreę Bocellego, podczas telewizyjnej imprezy sylwestrowej. Dał marny popis, a do tego chcąc bardziej upodobnić się do włoskiego artysty zaczął mrużyć oczy… „Podobne braki w wychowaniu zaprezentował rzecznik stołecznych dróg. Ubrany nader niedbale z rękami w kieszeniach wyjaśniał milionom rodaków, że podwyższone ceny za parkowanie w Warszawie są śmiesznie niskie w porównaniu z europejskimi metropoliami. Zapomniał dodać, że pensje też” – zauważył manipulację stołecznego ratusza.

Listkiewicz na koniec zostawił sobie symbol szerzącej się cenzury. Mowa oczywiście o usunięciu przez Twittera konta Donalda Trumpa. „Zablokowanie ustępującego Prezydenta USA przez właścicieli mediów społecznościowych źle wróży wolności słowa. Jeszcze trochę a bogatsi niż reszta ludzkości panowie Dorsey i Zuckerberg będą decydować, kto i co powinien pisać, z kim się spotykać, komu kibicować. Może Twitter skoryguje wyniki sportowe, jeśli zwycięzca będzie wyznawał niepoprawne poglądy lub popierał opcję inną niż Wielki Brat? Cenzorzy w epoce PRL wykazywali więcej kunsztu w swym niecnym działaniu niż ich współcześni naśladowcy” – stwierdził.

Michał Listkiewicz zasiadał na fotelu prezesa PZPN w latach 1999 – 2008. Wcześniej był międzynarodowym sędzią piłkarskim. Z gwizdkiem pojechał m.in. na Mistrzostwa Europy w 1988 roku, Igrzyska Olimpijskie tego samego lata oraz Mistrzostwa Świata w 1990 i 1994 roku. Od 1969 roku do końcówki lat 80′ pracował też w kilku redakcjach jako dziennikarz sportowy. Z wykształcenia jest hungarystą, ukończył filologię węgierską na Uniwersytecie Warszawskim.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here