Arkadiusz Milik kończy w niedzielę 27 lat i wiele wskazuje na to, że uczci ten dzień powrotem na boisko. Wróci głodny gry, głodny bramek, głodny sukcesu. W obecnym sezonie nasz napastnik nie miał okazji pograć, najpierw skazany na banicję w SSC Napoli, a później po przeprowadzce do Marsylii szybko wylądował w gabinecie lekarskim. Po kilku tygodniach przygotowuje się do nowego otwarcia, a motywację wzmaga osobiste święto oraz prestiżowe spotkanie przeciwko Olympique Lyon.

Milik nie ma szczęścia w piłce klubowej. Podczas pobytu w Neapolu praktycznie ponad dwa sezony pauzował. Przyczyniły się do tego dwie kontuzje zerwania więzadeł krzyżowych kolejno w obu kolanach i to rok po roku. Na finiszu przygody we Włoszech Polak skonfliktował się jeszcze z prezesem klubu Aurelio De Laurentisem i przez całą rundę jesienną obecnego sezonu był zepchnięty na margines zespołu. Napoli nie zarejestrowało go do żadnych rozgrywek, a jedynym sposobem na uratowanie Euro 2020 stała się ucieczka z niewoli neapolitańskiej.

W styczniu najkonkretniejsi okazali się Francuzi i nowym domem Milika stał się Olympique Marsylia. Polak zaledwie kilka dni po przenosinach. Zadebiutował 30-minutowym występem przeciwko AS Monaco. Nieograny zawodnik nie zachwycił, bo też ciężko było błyszczeć po kilkumiesięcznej przerwie od gry. Przytrafił mu się nawet spory błąd w obronie, którym przyczynił się do straty bramki. W kolejnym spotkaniu zagrał już od pierwszej minuty i było już dużo lepiej. Zdobył gola na 2:0 przeciwko RC Lens, a boisko opuścił po godzinie gry.

Pechowy początek w Marsylii

Wszystko wskazywało na to, że sprawy idą w dobrym kierunku. Wtedy okazało się, że podczas spotkania doznał urazu uda. Media pisały, że Arek straci wielki hit z Paris Saint Germain. Później okazało się, że będzie pauzował także w spotkaniu pucharowym, następnie pojawiały się informacje o absencji w kolejnych spotkaniach. I tak uzbierało się w sumie pięć potyczek (cztery w Ligue 1 i jedna w Pucharze Francji), które musiał oglądać z trybun.

Wszystko wskazuje na to, że 28. lutego czyli w dniu swoich 27. urodzin Milik wróci do gry. Według „Le Parisien” jubilat w prestiżowym starciu przeciwko Olympique Lyon wyjdzie od początku. Jest to dosyć prawdopodobne, bo mający w Marsylii status gwiazdy napastnik otrzymał potężny kredyt zaufania. Mimo, że nie był ograny i przez kilka dni po przeprowadzce nie zdołał opanować w pełni taktyki nowego zespołu od razu dostał szansę.

Wiele więc wskazuje na to, że Milik wybiegnie w niedzielę wieczorem w pierwszym składzie. Napastnik jest głody gry, ma apetyt na bramki i zapewne będzie chciał w każdym kolejnym meczu udowadniać swoją wartość.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here