Legia Warszawa została upokorzona przez Karabach Agdam i to na własnym stadionie. Mistrzowie Polski żegnają się z marzeniami o udziale w fazie grupowej europejskich pucharów czwarty raz z rzędu! Dużo lepsze nastroje panują w Poznaniu. Lechici wracają z Belgii z awansem do Ligi Europy. Po dramatycznej końcówce utrzymali prowadzenie i jako jedyni będą reprezentować na kontynencie polski futbol klubowy.

Legia ośmieszona przez Karabach

Tydzień temu Legii Dariusz Miodulski zwolnił Aleksandra Vukovicia i zatrudnił selekcjonera polskiej młodzieżówki Czesława Michniewicza. Jak przystało na prezesa polskiego klubu piłkarskiego myślał, że trenerka ma wiele wspólnego z czarami. Oczekiwał z pewnością awansu do fazy grupowej Ligi Europy, za co na koncie stołecznych pojawiłaby się pokaźna sumka 2,9 mln euro. Grubo się przeliczył, bo w kilka dni nowy szkoleniowiec nie zmienił oblicza zespołu, który po raz kolejny zawiódł na arenie międzynarodowej. Na dobrą sprawę zawodnicy Legii powinni pójść do Artura Boruca i oddać mu swoje gaże, bo doświadczony bramkarz jako jedyny zasłużył na uznanie. Gdyby nie on wynik byłby znacznie wyższy.

Do przerwy Legia remisowała z Karabachem 0:0. W mediach społecznościowych roiło się od komentarzy, że to były golkiper reprezentacji Polski jako jedyny podjął walkę z Azerami. Po przerwie nie miał już tyle szczęścia i skapitulował trzy razy. Legii, która – cytując klasyka – „była cieniem własnego skoczka”, nie udało się strzelić nawet gola honorowego przy Łazienkowskiej. Rozbici mistrzowie Polski po raz kolejny musieli uznać wyższość mistrza kraju, dość egzotycznego jak na realia europejskiego futbolu rywala. Wcześniej z walki o Ligę Mistrzów na samym wstępie wykluczyli ich mistrzowie Cypru z Omonii Nikozja, którzy wygrali – również w Warszawie – 2:0. Legia po raz czwarty z rzędu nie dostała się do fazy grupowej europejskich pucharów.

Legia – Karabach 0:3 (0:0)
0:1 Patrick Andrade 49′
0:2 Abdellah Zoubir 62′
0:3 Filip Ozobić 70′

Legia: Artur Boruc – Josip Juranović, Igor Lewczuk, Artur Jędrzejczyk, Filip Mladenović – Bartosz Kapustka (66. Michał Karbownik), Domagoj Antolić (63. Luquinhas), Bartosz Slisz, Joel Valencia, Rafael Lopes (56. Paweł Wszołek) – Tomas Pekhart.

Karabach: Shakhrudin Magomedalijew – Maksim Medwedew, Badavi Husejnow, Medina Renteria, Abbas Husejnow – Gara Garajew, Uros Matić, Patrick Andrade, Filip Ozobić (75. Jaime Romero), Kwabwena Owusu (84. Elvin Jafarguliyev) – Abdellah Zoubir (63. Mahir Emreli).

Awans Lecha

W Warszawie szok i smutek, a w Poznaniu święto. Lech pokonał na wyjeździe belgijski RSC Charleroi 2:1. „Kolejorz” do przerwy prowadził po bramkach Daniela Ramireza i Tymoteusza Puchacza już 2:0, ale sytuacja skomplikowała się w drugiej odsłonie meczu. Najpierw w 56. minucie bramkę kontaktową zdobył Mamadou Fall, a później poznańską ekipę po faulu i drugiej żółtej kartce, na 13 min przed końcem osłabił Lubomir Satka. Mimo ciężkiej końcówki i grze w „dziesiątkę” podopieczni Dariusza Żurawia utrzymali prowadzenie i po raz pierwszy od sezonu 2015/16 awansowali do fazy grupowej LE. Są też pierwszym polskim klubem, który osiągnął ten cel grając od pierwszej rudny kwalifikacji. W poprzednich meczach wygrywali 3:0 z Valmierą, 3:0 z Hammarby, 5:0 z Apollonem Limassol.

Czytaj także: Ile Lech zarobi w Lidze Europy? Wielka kasa do zgarnięcia!

Bramki: 0:1 Dani Ramirez, 0:2 Tymoteusz Puchacz, 1:2 Mamadou Falla

Czerwona kartka: Lech Poznań – Lubomir Satka

Royal Charleroi: Nicolas Penneteau – Maxime Busi (57. Modou Diagne), Steeven Willems (84. David Henen), Dorian Dessoleil, Joris Kayembe – Mamadou Fall, Royta Morioka, Marco Ilaimaharitra (89. Lucas Ribeiro Costa), Ali Gholizadeh – Kavech Rezaei, Shamar Nicholson.

Lech Poznań: Filip Bednarek – Alan Czerwiński, Lubomir Satka, Djordje Crnomarkovic, Wasyl Krawec (71. Michał Skóraś) – Jakub Kamiński, Jakub Moder, Dani Ramirez (79. Thomas Rogne), Pedro Tiba, Tymoteusz Puchacz – Mikael Ishak (87. Filip Marchwiński).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here