Czy w Polsce rodzą się takie same talenty, jak w całej Europie? Historia pokazuje, że w rozgrywkach młodzieżowych momentami naprawdę nie mieliśmy się czego wstydzić. W latach 90. Polacy dwukrotnie sięgnęli po tytuł młodzieżowych mistrzów Europy! Przypomnijmy sobie pierwszy z tych sukcesów.

W 1993 roku na Mistrzostwa Europy do lat 16 Polacy do Turcji jechali w roli chłopców do bicia. Wielu w kraju uważało drużynę za marną i bez perspektyw. W trend ten wpisała się nawet Telewizja Polska, która zrezygnowała z transmisji.

Tylko przypadek sprawił, że na miejscu było paru polskich dziennikarzy, którzy obsługiwali… mistrzostwa zapaśników. Dopiero po kilku wygranych zaczęli bacznie przyglądać się drużynie Andrzeja Zamilskiego.

Wszystko zaczęło się tak sobie, bo od remisu ze Szwajcarią. Szczęśliwym, trzeba dodać. „Helweci” już w drugiej minucie wyszli na prowadzenie i mieli wiele okazji, by zdobyć kolejne bramki. Jeden z nielicznych wypadów Polaków na połowę przeciwnika zakończył się jednak golem Macieja Terleckiego. I dzięki temu drugi mecz nie był meczem o wszystko.

Bledzewski broni wszystkie karne

Polska z każdym meczem nabierała wiatru w żagle. Bohaterem rozgrywek grupowych był Piotr Bielak, który trafił w meczach z Islandią (2:0) i Irlandią Północną (1:0). Biało-Czerwoni już mogli odtrąbić mały sukces, jakim było wyjście z grupy z pierwszego miejsca.

W ćwierćfinale z kolei ze znakomitej strony pokazał się Andrzej Bledzewski. Przeciwko Belgom bramkarz Bałtyku Gdynia zarówno w regulaminowym czasie, jak i serii rzutów karnych nie dał się pokonać ani razu. Obronił dwie „jedenastki”, a przy dwóch kolejnych próbach z „wapna” Belgowie spudłowali.

Kolejnym rywalem polskiej kadry U-16 był główny faworyt turnieju, Francja. Po golu Terleckiego padł remis 1:1 i znów potrzebna była dogrywka. Po krótkiej przerwie „Trójkolorowi” nie zdążyli dobrze powąchać murawy, a już musieli schodzić do szatni. Wówczas zaczęła obowiązywać zasada „złotego gola”, czyli w skrócie ujmując: kto pierwszy strzeli, ten wygrywa. I już w pierwszej minucie dogrywki trafił Artur Andruszczak.

Buffon pokonany

Na finał do Stambułu przyjechała szeroka delegacja z Polski w osobach trenerów, działaczy i rodzin zawodników. Miał się pojawić nawet Kazimierz Górski, ówczesny prezes PZPN, ale ostatecznie nie dotarł.

Pierwsza połowa przebiegała pod absolutne dyktando Polaków. Jak w transie bronił jednak Gianluigi Buffon. Trzykrotnie zwycięsko wyszedł z sytuacji sam na sam, pewnie łapał także uderzenia z dystansu. Skapitulował natomiast w 23. minucie.

Indywidualną akcję prawą stroną przeprowadził Marek Kowalczyk, minął trzech rywali i wycofał piłkę na szesnasty metr. Tam dopadł do niej Marcin Szulik i strzelił precyzyjnie tuż przy słupku. Jak się później okazało, był to gol na miarę tytułu najlepszej reprezentacji w Europie do lat 16.

W drugiej połowie było jednak nerwowo. Polacy zostali zepchnięci do defensywy i mogli słono zapłacić za niewykorzystane sytuacje z pierwszej części. Jednak Włosi albo pudłowali, albo znakomicie interweniował Andrzej Bledzewski. Mecz był niewątpliwie popisem obu golkiperów.

Po ostatnim gwizdku zapanowała ogromna radość – i słusznie, w końcu zawodnicy osiągnęli sukces, do którego niestety później w dorosłym futbolu nie nawiązali. Puchar i złote medale Polakom wręczył legendarny przewodniczący UEFA, dziś już nieżyjący Lennart Johansson, a w szatni pamiątkę po sobie zostawili sami zawodnicy, którzy na tablicy taktycznej napisali „Polska nr 1 w Europie”.

Smutny epilog

Tego samego roku Biało-Czerwoni pojechali na Mistrzostwa Świata U-17 do Japonii. Do bohaterów z Turcji dokoptowani zostali jeszcze Piotr Orliński i Artur Wichniarek. Fazę grupową podopieczni Zamilskiego przeszli jak burza, wygrywając 3:1 z Tunezją, 2:0 z Chinami i remisując 3:3 z Chile (obecnie jedyny mecz dostępny w internecie z tamtego okresu – tutaj). W ćwierćfinale Polacy rozprawili się ze Stanami Zjednoczonymi 3:0, ale w półfinale musieli uznać wyższość Nigerii (1:2) z Nwankwo Kanu i Celestine Babayaro na czele. W meczu o brąz znów remis z Chile, a następnie porażka w karnych. Niemniej nasza kadra była najlepsza ze Starego Kontynentu.

Zespół juniorów młodszych – jak ówcześnie nazywano kadrę U-16 – rozstał się jednak w kompromitujących okolicznościach. W towarzyskim spotkaniu przegrał 0:10 z Danią. Wokół meczu narosło wiele legend. I choć nikt nigdy nikogo za rękę oficjalnie nie złapał, to kalendarz wskazuje, że dzień wcześniej osiemnaste urodziny obchodził jeden z liderów zespołu, Mariusz Kukiełka. I właśnie stąd wzięły się różne plotki i legendy, podsycane wynikiem 0:10. Niemniej, reprezentacja Polski U-16 przyniosła więcej pozytywnych wspomnień, aniżeli tych złych.

Mistrzostwa Europy U-16 1993. Kadra reprezentacji Polski:

Andrzej Bledzewski, Sylwester Janowski – Mirosław Szymkowiak, Mariusz Kukiełka, Marcin Drajer, Marcin Thiede, Jacek Magiera – Marek Kowalczyk, Marcin Szulik, Wojciech Rajtar, Maciej Terlecki, Artur Wyczałkowski, Arkadiusz Radomski – Artur Andruszczak, Piotr Bielak, Tomasz Kosztowniak.

Finał: 08.05.1993 Stambuł
Polska – Włochy 1:0 (1:0)
1:0 – Szulik 23′

Polska: Bledzewski – Kukiełka, Drajer, Magiera, Kowalczyk (41. Szymkowiak) – Szulik, Rajtar, Terlecki, Wyczałkowski – Andruszczak, Kosztowniak (73. Bielak).

Trener: Andrzej Zamilski.

Fot. Youtube/saldanaca. Reprezentacja Polski podczas mistrzostw świata U-17 w 1993 roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here