Pierwsza połowa meczu AC Milan – Juventus FC nie zwiastowała nic nadzwyczajnego. To co stało się po przerwie w pełnej krasie ukazało piękno futbolu. Najpierw dwa gole „Juve”, a później bezlitosna kanonada rossonerich. Wojciech Szczęsny był bezradny wobec festiwalu strzeleckiego mediolańczyków.

O pierwszej połowie meczu Milan – Juventus w zasadzie nie ma co pisać, bo to strata czasu. Jednak to co stało się po przerwie we wtorek późnym wieczorem na San Siro, było nieprawdopodobne. Najpierw swojego pierwszego gola w barwach Juventusu strzelił Adrien Rabiot. Francuz popisał się wspaniałym dryblingiem i precyzyjnym strzałem lewą nogą sprzed pola karnego. Kilka minut później na 2:0 podwyższył Cristiano Ronaldo. Gospodarzom pozostało nieco ponad pół godziny, żeby odmienić oblicze widowiska. I wykorzystali to wyśmienicie.

Najpierw w 62. min. doskonale rzut karny wykonał Zlatan Ibrahimović. Szczęsny nie miał szans wobec perfekcji Szweda, który uderzył w przeciwny róg bramki, zaraz obok słupka. Cztery minuty później koronkową akcję sfinalizował Frak Kessie. Polak znów nie miał nic do powiedzenia. Minęły kolejne trzy minuty… i było już 3:2. Tym razem świetnie lewą stroną zaatakował Rafael Leao, który uderzył mocno z bliskiej odległości, piłka jeszcze po lekkim rykoszecie znalazła drogę do bramki. Gości z Turynu dobił Ante Rebić, chociaż za tę bramkę powinien postawić lewemu obrońcy „Starej Damy” duże piwo. Alex Sando próbował podać futbolówkę przez własne pole karne. Ta została przejęta przez Giacomo Bonaventurę, który wyłożył ją Chorwatowi. I zrobiło się 4:2.

Szczęsny wyciągał piłkę z siatki aż cztery razy, ale nie ma podstaw, żeby obciążyć go którymś ze straconych goli.

Mimo porażki Juventus pozostaje liderem Serie A i na trzy kolejki przed końcem wyprzedza SS Lazio o siedem punktów. Rossoneri zaś trzema punktami wydartymi liderowi, wbili się na piąte miejsce w tabeli, ale kolejna AS Roma i SSC Napoli tracą do nich zaledwie jeden punkt, a mają do rozegrania po jednym meczu więcej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here