Był 12 czerwca 2012 roku. Polacy rozgrywali drugi mecz Euro na swojej ziemi. Zaczęli źle, do przerwy przegrywali z Rosjanami 0:1. Na początku drugiej połowy Jakub Błaszczykowski dostał piłkę przed polem karnym, zszedł do środka i potężnym strzałem lewą nową niemal rozerwał siatkę bramki Wiaczesława Małafiejewa. Tym golem wyrwał z krzesełek dziesiątki tysięcy kibiców zgromadzonych na Stadionie Narodowym i miliony, które oglądały to spotkanie przed telewizorami. Ta bramka jest pewnym symbolem, bo to najważniejsze trafienie Kuby w reprezentacji. Ale to zawodnik, którego pokochaliśmy nie za bramki, a za charakter, wolę walki, nieustępliwość. To grający monument polskiej piłki. Ciekawe tylko ile osób tak żarliwie wspierających wtedy biało-czerwonych, wiedziało co kryje się pod twardą warstwą marmuru.

Ten niezwykły charakter ukształtowała między innymi wielka osobista tragedia, jeden z największych dramatów jaki można sobie wyobrazić. Jako dziecko Kuba przeżył niewyobrażalny koszmar. Na jego rękach zmarła ukochana mama, której śmiertelne ciosy nożem zadał ojciec Kuby.

O tym co wydarzyło się tamtego dnia długo nie mówił. W końcu zdecydował się opowiedzieć wszystko Małgorzacie Domagalik podczas tworzenia jego biografii zatutułowanej „Kuba”. Jeden z jej rozdziałów nazwany został – „Ja straciłem mamę, a on stracił nas”. To jednocześnie fragment jego wypowiedzi. W taki właśnie sposób, krótko skwitował swój stosunek do ojca, który odebrał życie ukochanej mamy.

Nóż na ojca, który odebrał ukochaną mamę

„Kuba przez długi czas, jak siedział przy stole i jadł nożem, to mówił, że ten nóż jest na ojca, jak wyjdzie z więzienia” – opowiadała w rozmowie z Domagalik babcia Błaszczykowskiego Felicja Brzęczek.

Dramat rozegrał się kiedy mały Kuba był w domu. Jego brat Dawid przebywał wtedy w Niemczech u cioci. „Ja bawię się klockami, jest uchylone okno, i naglę słyszę rozmowę. Wiem, kto rozmawia, zamarłem, i słyszę, jak się kłócą: a masz, ty k…! I krzyk: Aaa!” – tymi sowami zaczął odtwarzać w swojej biografii życiowy dramat. Mama Kuby natknęła się na jego ojca, wychodząc po mleko. Kolejnego dnia miała zabrać syna do wesołego miasteczka w Chorzowie.

Kolejne wspomnienia reprezentanta Polski rozdzierają serce. „Widzę, jak mama leży w rowie, i jak ojciec odchodzi. Wróciłem do domu i krzyczę: ‘Mama leży w rowie’. Wróciłem do niej i zacząłem ją dotykać, taki specyficzny zapach się unosił. Myślałem, że to mleko się wylało. Wziąłem ją za rękę, a moje dwa czy trzy palce wpadły do rany. Wtedy wiedziałem, że jest niedobrze. Wydaje mi się, że mama zmarła mi na rękach. Trzy ostatnie wdechy wzięła i już nic. Cisza”. Przerażony dzieciak próbował ratować ukochaną mamę. Był w szoku, nie wierzył w to co się dzieje. „Pobiegłem w skarpetkach, bo nawet butów nie założyłem, zadzwonić po pogotowie. Jak wróciłem, wszyscy już tam byli. A potem to już wszystko było obok mnie. Byłem oszołomiony. Nie ma nic. Nic nie pamiętam” – zakończył.

Przez lata przyszły kapitan reprezentacji miał ogromny żal do ojce za to co zrobił. „Jak byłem kilka lat starszy, to przeczytałem akta i okazało się, że mama miała tym ciosem przeciętą tętnicę. Uderzyłby półtora centymetra niżej i by przeżyła. Wtedy to tylko czekałem na to, że kiedyś wyjdzie z więzienia, i mówiłem wszystkim, że mu nie odpuszczę” – opowiadał w biografii.

Silny charakter i wielkie serce

Dzisiaj Błaszczykowski jest postrzegany jako człowiek o wielkim sercu, nieustępliwym charakterze, a przede wszystkim jako dobry człowiek. W mediach co jakiś czas można przeczytać jak angażuje się w różne akcje charytatywne czy wspiera inicjatywy sportowe. O tym jak honorowym jest człowiekiem przekonali się m.in. kibice Wiły Kraków, której Kuba nie dość, że pomógł finansowo w chwili wielkiego kryzysu, to jeszcze postanowił grać tam u schyłku swojej pięknej kariery piłkarskiej. Wiadomo przecież, że jako zawodnik z tak wielkim dorobkiem mógł odejść do jakiejś egzotycznej ligi, gdzie kluby za samo piłkarskie CV płacą niebotyczne sumy. Nie chciał jednak odcinać kuponów, postanowił walczyć o klub, w którym rozpoczął przygodę z futbolem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here