Od kilku tygodni pisze się o powrocie Kamila Glika do Włoch. Początkowo media spekulowały, że Polak ponowenie zawita w zespole Torino FC. Teraz jest niemal pewne, że to prowadzone przez Filippo Inzaghiego Benevento Calcio będzie nowym miejscem pracy reprezentanta Polski. „Czarownice” dzięki świetnej postawie w Serie B wywalczyły już awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Prezes klubu Oreste Vigorito planuje stworzyć zespół w oparciu o głośne nazwiska. Poza Polakiem na liście życzeń są m.in. Mario Mandzukić czy Gianluca Lapadula.

Już pod koniec czerwca do mediów trafiła informacja, że Kamil Glik porozumiał się z Benevento ws. umowy indywidualnej. Teraz włoski klub negocjuje kwotę odstępnego z AS Monaco, które jeszcze przez rok jest właścicielem karty zawodnika.

Włoski klub chce zbudować team, który odpowie na wyzwania związane ze zmaganiami w najwyższej klasie rozgrywkowej tak, że spokojnie będzie w stanie się utrzymać. Tutaj pomoc Glika może okazać się nieoceniona. Jako obrońca ukształtował się właśnie na Półwyspie Apenińskim. Stał się w legendą Torino FC. W barwach „Toro” był pierwszym obcokrajowcem, który zakładał kapitańską opaskę.

Jak podał pod koniec czerwca dziennikarz sportowy Gianluca Di Marzio, Polak dogadał się już z klubem, teraz czas na ustalenie między klubami odstępnego. „Benevento próbuje sprowadzić Kamila Glika, który w przeszłości grał w Bari, Palermo i Torino. Klub już zawarł umowę z Glikiem, ale pozostały rozmowy z AS Monaco” – poinformował dziennikarz.

Benevento negocjuje z Monaco

Prezydent francuskiego klubu Oleg Pietrow, podczas konferencji prasowej z nowym dyrektorem sportowym Paulem Mitchellem udzielił lakonicznej informacji dotyczących negocjacji z Benevento. – Nie możemy potwierdzić Twojego wyjazdu. Kamil Glik jest ważnym graczem w Monaco. Mamy jeszcze umowę ważną przez rok. Nic więcej powiedzieć nie mogę – zaznaczył. Tymczasem dziennik „Il Mattino” donosi, że Glik myślami jest już z drużyną giallorossich i kontraktem, który ma obowiązywać do 2023 roku. Z przecieków do mediów wynika, że Vigorito proponuje Francuzom 2,5 mln euro, a ci żądają miliona więcej. Różnica nie jest więc duża i wielu ekspertów jest zdania, że kluby osiągną porozumienie.

Benevento zbuduje potęgę?

Władze małego klubu, który w przyszłym sezonie pojawi się w Seria A, chcą wzmocnić drużynę doświadczonymi zawodnikami, którzy wniosą sporo piłkarskiej jakości. Poza obroną, potężne zakupy szykuje też w linii ataku. Benevento chce w zespole Mario Mandzukicia. Chorwat się waha, ale wiele wskazuje na to, że sportowa ambicja nie pozwoli mu na dołączenie do ekipy Inzaghiego. Były zawodnik Juventusu FC i FC Bayernu Monachium szuka silniejszego zespołu. Zainteresowane są nim też Hellas Verona oraz tureckie Fenerbahce SK i Galatasaray SK. Poza nim „Czarownice” chcą też Gainlucę Lapadulę. Wypożyczony do US Lecce jest własnością Genoi FC. Klub będzie chciał za niego ok. 5 mln euro, a to wydatek, któremu bez problemu ma sprostać Vigorito. Na liście napastników jest jeszcze trzecie nazwisko. To Graziano Pelle, który jest obecnie najlepiej zarabiającym włoskim piłkarzem na świecie. Grając w chińskim Shandong Luneng inkasuje rocznie 15 mln euro. Jego kontrakt wygasa jednak z końcem roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here